Kiedyś dzieci ruszały się więcej

W deszczu, w upale, we mgle, w gradobicie, w zamieć, przez zaspy, w siarczystym, przeszywającym mrozie… Bez odzieży termoaktywnej, idealnie dopasowanego obuwia czy specjalnie oświetlonej i oznakowanej trasy… Kilka, a nawet kilkanaście kilometrów na piechotę, ruch stanowił naturalny element dnia… To nie jest scenariusz ekstremalnych zawodów na orientację. To jedna z wielu zapamiętanych przeze mnie opowieści dziadków o tym, jak kiedyś wyglądała droga do szkoły i z powrotem. 

Widoczne zmiany

Przez te wszystkie lata, które upłynęły od czasu młodości moich dziadków, otaczający nas świat zmienił się nie do poznania. I to niemal w każdym obszarze, również szkół i systemu edukacji. Nie ma już potrzeby, aby woźny oznajmiał początek i koniec lekcji żeliwnym dzwonkiem na drewnianej rączce. Teraz melodię wygrywają dzwonki elektroniczne. Tablice kredowe stopniowo odchodzą do lamusa, wypierane przez rzutniki i tablice multimedialne z podłączeniem do Internetu. Kiedyś niewielu mogło pozwolić sobie na zakup książek i podręczników. Dziś są one nie tylko dużo ładniejsze, ale przede wszystkim łatwo dostępne. Zmienił się też sposób, w jaki dzieci docierają do szkół. Wzrost zamożności rodzin, rozwój transportu i infrastruktury drogowej oraz znacznie gęstsza sieć szkół powoduje, że ruchu jest coraz mniej.

Niewidoczne zmiany 

Zmian dokonało się dużo więcej i są one dużo głębsze niż te, które zauważamy gołym okiem. Koncepcja systemu edukacji powstała na podstawie założenia, że szkoła i przedszkole, są głównymi miejscami, w których dzieci i młodzież zdobywają wiedzę. Ówczesna wiedza była w „posiadaniu” nauczycieli i w książkach dostępnych w szkolnych bibliotekach. Z biegiem czasu ta historyczna koncepcja uległa mocnej dezaktualizacji. Dziś niemal każdy z nas, poprzez urządzenia z podłączeniem do Internetu, ma nieograniczony dostęp do wiedzy praktycznie zawsze i wszędzie.

Trudniejsze do zauważenia zmiany dotknęły też same dzieci. Problem nadwagi i otyłości dotyczy już ponad ¼ populacji dzieci i młodzieży. Spada ich sprawność fizyczna, są one wyraźnie słabsze i wolniejsze od swoich rówieśników sprzed lat. Coraz więcej dzieci charakteryzuje nieprawidłowa postawa ciała. Dodatkowo nie zbadano jeszcze dokładnie skutków pandemii Covid-19. Dzieciaki spędzały lub w dalszym ciągu spędzają całe dnie w domach na zdalnym nauczaniu. Bez odpowiedniej ilości ruchu sytuacja może się tylko pogarszać.  

Ruch to dziś konieczność

Codziennie, systematycznie, bez wyjątków odbieramy dzieciom ich podstawowe prawo, jakim jest prawo do ruchu, do codziennej aktywności fizycznej. Świadomie lub nie „wciskamy” je w krzesła, fotele i kanapy. W drodze do szkoły – w samochodzie, w szkole – w ławce, w domu – przy biurku…

Wozimy dzieci do szkół samochodami. Zazwyczaj bo inni tak robią, bo szybciej, bo bezpieczniej. Żałując przy tym, że nie można ich wysadzić pod samymi drzwiami klasy. 

Niemal każda lekcja wygląda tak samo: ławka, krzesło, zeszyt, podręcznik i powtarzane jak mantra „nie wierć się”, „nie wstawaj”, „nie rozmawiaj”. Siedź, skup się i ucz się, bo przecież, żeby się czegoś nauczyć, trzeba siedzieć (!).

Przerwa? Koniec lekcji? Kiedyś szkolny dzwonek był dla dzieci tym, czym dźwięk pistoletu startowego dla lekkoatletów. W napięciu wyczekiwały one na ów sygnał, by móc uwolnić swoją energię na szkolnym boisku czy na podwórku. A dziś? Na szkolnej przerwie oczy wklejone w ekran smartfona. Zwolnienia z lekcji Wykochania Fizycznego. Odrabianie lekcji w świetlicy szkolnej, żeby w domu móc dłużej pograć na konsoli. W domu komputer, tablet, YouTube, Instagram, Facebook, TikTok…  

Cień minionej epoki

Przy całym ogromie zmian w samym środku systemu szkolnego, jak i w jego otoczeniu, są jednak rzeczy, które pozostały niezmienne. Jedną z nich jest założenie, że nauka matematyki, geografii, przyrody i wielu innych przedmiotów musi się odbywać na siedząco.

To założenie sprzed kilkuset lat wynikało bezpośrednio z celów, dla których cały ten konstrukt edukacyjny powstawał. Jednym z nich było wychowywanie posłusznego, zdyscyplinowanego społeczeństwa, mogącego realizować zadania wynikające choćby z potrzeb rewolucji przemysłowej. System edukacyjny miał przygotowywać pracowników fizycznych, przyzwyczajonych do funkcjonowania w pewnej narzuconej rutynie. 

Współczesny system edukacji oparty jest więc na założeniach z innej epoki. Współczesna nauka udowadnia, że to właśnie ruch jest „włącznikiem” dla mózgów naszych dzieci. Pisząc obrazowo, jeśli przyjmiemy, że w głowach naszych pociech mieszczą się organiczne komputery, do ich pełnego uruchomienia niezbędna jest odpowiednia dawka ruchu – np. dwudziestominutowy spacer. Trudno więc oczekiwać efektywności nauczania, szczególnie na pierwszych lekcjach, jeśli po przespanej nocy przywieźliśmy dziecko do szkoły samochodem i posadziliśmy w ławce. Przy mózgu działającym w trybie uśpienia, powtarzane wielokrotnie „skup się” czy „skoncentruj się” mogą wywoływać jedynie frustrację. I to po obu stronach.

Ruch to nasza misja

W Akademii Krokieta i Lamy (https://krokietilama.pl ) wiemy, że nie ma takiego tematu w przedszkolu, ani przedmiotu w szkole w klasach 1-3, którego dzieciaki nie mogłyby się uczyć, będąc w ruchu. W naszej filozofii działania „EDUtainment” łączymy dwa nurty: Education and Entertainment, co polega na dostarczaniu ważnych treści edukacyjnych w nowej, ciekawej, atrakcyjnej dla dzieci formie. 

Nasze treści są okazją i pretekstem do tego, żeby dziecko w szkole wstawało i się ruszało. Ruch minimalizuje potencjalne negatywne skutki siedzącego trybu nauczania. Pomagamy dzieciom w spełnieniu zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Mówią one o tym, że najmłodsi powinni być aktywni fizycznie przez co najmniej 60 minut każdego dnia.

Naszym celem, w pierwszej kolejności, jest zbudowanie całej szkolnej podstawy programowej klas 1-3 w oparciu o ruch. I zapewniamy, że nie zamierzamy na tym poprzestać!

Autor:

Jakub Kalinowski

Tata 7 letniego Henia. Współtwórca Akademii Krokieta i Lamy oraz Prezes Fundacji V4SPORT. Członek zarządu dwóch światowych organizacji: International Sport and Culture Association z siedzibą w Kopenhadze oraz Active Healthy Kids Global Alliance z siedzibą w Ottawie, w ramach których współtworzy strategie działania. Członek Komisji Sportu Wiejskiego przy Polskim Komitecie Olimpijskim, gdzie chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. 
Od ponad 12 lat zaangażowany w rozwijanie i prowadzenie projektów promujących aktywność fizyczną i zdrowy styl życia. Prelegent licznych konferencji międzynarodowych, m.in.: „Globalny Kongres Movement To Move” w Adelajdzie, „Smart Cities and Sport” w Tokyo, czy „Move Congress”, organizowany m.in. w Paryżu, Kopenhadze czy Budapeszcie. 

Comments

  1. Świetny artykuł. Niestety smutny, ale prawdziwy. Mam wrażenie, że od małego dziecka „wtłaczani” jesteśmy do wielogodzinnego siedzenia – począwszy od pierwszych klas sp. Pytanie czy da się znaleźć balans? Czy znajdzie się ktoś kto zrewolucjonizuje nam system szkolnictwa? Nadzieja w takich projektach jak Krokiet i Lama – trzymam kciuki!

    1. Pani Malwino, bardzo dziękujemy, za pośrednictwem Akademii Krokieta i Lamy, chcemy dać dzieciom jak najwięcej drobnych okazji do ruchu w ciagu dnia w szkole – przed lekcją, w trakcie lekcji i miedzy lekcjami – mamy nadzieję, że wplatając więcej ruchu do szkolnej edukacji uda nam się zbudować zdrowy nawyk aktywnego stylu życia u dzieci od najmłodszych lat, wierzymy, że się uda 🙂

Zostaw komentarz

UP